Referendum. Jego temat przewija się od czasu do czasu wśród komentarzy na tym portalu. Jeden z internautów poświęcił mu kiedyś dużo uwagi (art. „Refleksje mieszkańca” z 12.02.2012 r.). Kilkakrotnie zdarzyło mi się, że byłem pytany o jego termin nawet przez osoby mi nieznane, podczas spotkań okolicznościowych. Często wyczuwałem w tonie wypowiedzi osób interesujących się tematem referendum oczekiwanie na konkretne działanie, które miałbym zainicjować. Zawsze w takich sytuacjach zadaję pytanie, czy pan (pani) zadeklaruje swój udział w referendum podpisując się z imienia i nazwiska, podając swój pesel na liście osób domagających się jego przeprowadzenia. W tym momencie na ogół rozmowa zbacza na inny temat.

     Taką mamy rzeczywistość. Doświadczam jej na co dzień. Jest wielu ludzi świadomych potrzeby zmian w naszym samorządzie, ale jest niewielu, którzy w te zmiany chcieliby, a raczej mieliby odwagę się zaangażować. Na ogół spotykam się z postawą “weźmy się i zróbcie”. Jestem przekonany, że większość mieszkańców gminy nie zdaje sobie sprawy ze stanu finansów, do jakiego doprowadzili włodarze gminy. Kłopoty budżetowe postrzegają wyłącznie przez pryzmat niezałatwionych własnych spraw. Raczej nie przejmują się losem nauczycieli, którym nie wypłacono części wynagrodzenia, bo w ich przekonaniu jest im i tak za dobrze, z racji dwumiesięcznego urlopu. Jeśli słyszą, że pracownicy Urzędu też nie dostali pieniędzy, to wcale ich nie żałują, bo przecież nic nie robią, to za co im płacić. Zwolnienia pracowników ZUK nie przyprawiają ich o zawrót głowy, bo o tym, że ludzie tracą pracę słychać z wielu stron. Do tych mieszkańców wiadomość o problemach finansowych gminy dociera dopiero wtedy, kiedy zauważają, że burmistrz nie dotrzymuje obietnicy wykonania przepustu koło ich posesji lub zbulwersowani opieszałością urzędników przypisują im winę za brak asfaltu, który miał być położony kilka lat temu. W naszym lokalnym środowisku raczej brak jest społecznego myślenia. Dlatego trudno mi jest wyobrazić sobie, że mieszkańcy naszej gminy zjednoczą się wokół wspólnego celu i w określonym dniu pójdą do urn wyrazić swoją dezaprobatę dla dotychczasowych działań władz. Nie jest to jednak niemożliwe.

       Żeby złożyć wniosek do komisarza wyborczego musi go poprzeć 10% osób uprawnionych do głosowania ( w naszej gminie to 1002 osoby – wg. stanu na 2010 rok). Podpisy zbiera się na kartach do głosowania, na których należy podać imię, nazwisko, adres zamieszkania i numer pesel. Żeby wybory były ważne do głosowania musiałoby pójść co najmniej 3/5 głosujących spośród tych, którzy uczestniczyli w wyborach, w których wybierano burmistrza, czyli 3723. Żeby doszło do odwołania burmistrza większość głosów musi być „za”, czyli 1862. Większość referendów nie udaje się ze względu na zbyt małą frekwencję. Należy sobie zdawać sprawę, że ci którzy są zwolennikami dotychczasowego stylu sprawowania władzy nie muszą wychodzić z domu, wystarczy, że zbojkotują wybory. Dlatego tak trudno osiągnąć cel referendum. W praktyce jego powodzenie gwarantowałaby lista osób domagających się przeprowadzenia tej akcji  licząca powyżej 3723. Czy ci, którzy już dzisiaj są przekonani o potrzebie jej przeprowadzenia zdołają przekonać do tego swoich znajomych, sąsiadów tkwiących wciąż w nieświadomości rozgrywającego się dramatu w naszej gminie i pozostających pod wpływem demagogicznych umiejętności przemawiania Stanisława Gaworczyka? Tak więc zrealizowanie takiego przedsięwzięcia jakim jest referendum wymaga przeprowadzenia szeroko zakrojonego sondażu wśród mieszkańców gminy. Musiałby być on połączony z rozpropagowaniem materiałów, informujących o złym zarządzaniu gminą i skutkach jakie ono  wywołuje. Materiały te należałoby dostarczyć do każdego gospodarstwa, a to wymagałoby  zaangażowania wielu ludzi, którzy nie tylko je rozprowadzą, ale w razie potrzeby opatrzą komentarzem, odpowiedzą na pytania osób niezorientowanych, przytoczą argumenty uzasadniające podjęcie zdecydowanych kroków  w celu zapobieżenia dalszemu łamaniu prawa i lekceważeniu mieszkańców. Żeby przystąpić do referendum trzeba mieć prawie stuprocentową pewność, że przyniesie  ono zamierzony skutek.

      Wyobraźmy sobie, że referendum się nie powiedzie. Burmistrz ogłosi wszem i wobec, że cieszy się poparciem nie tylko rady, ale przeważającej części społeczności gminy. Klęskę referendum odczyta jak rozgrzeszenie za błędy i być może dojdzie do przekonania, że powinien stanąć do nadchodzących wyborów. Dlatego uważam, że inicjowanie procedury referendum bez pisemnej deklaracji udziału w nim liczby  mieszkańców gwarantujących zwycięstwo, byłoby marnotrawieniem energii osób, które podjęłyby się wysiłku jego przygotowania. Chciałbym tym artykułem zachęcić mieszkańców gminy do dyskusji na temat działań, które miałyby doprowadzić do referendum. Wymieńmy się pomysłami na temat, co należałoby zrobić, żeby dotrzeć z informacją do jak najszerszej grupy ludzi? Jak wysądować nastroje społeczne? Jak przeprowadzić rozeznanie wśród ludzi,  celem uzyskania wiarygodnych danych o ilości osób, które pójdą do wyborów i oddadzą głos za zmianą władzy w gminie? Czy zdaniem Państwa, mieszkańcy gminy zdolni są do takiego wysiłku jakim jest referendum? Czy potrafimy wyjść poza krąg własnych spraw i codziennych kłopotów, żeby wziąć we własne ręce los naszej małej ojczyzny i rozwiązać nasze sprawy własnymi siłami, nie oglądając się na innych i nie oczekując, że zrobi to ktoś za nas?

                                                                Andrzej Stańczyk

Dodano 8.02.2013r.

Tekst poniżej został przesłany do postu o nicku “kkkkk”. Z uwagi na jego objętość zamieściłem go pod artykułem.

Do „kkkkk”: Napisałeś w  komentarzu cyt. „ może najwyższy czas skończyć z tą obłudą i szkalowaniem Burmistrza”.

Po pierwsze Burmistrz jest osoba publiczną i informacje na temat jego poczynań powinny być podawane do publicznej  wiadomości mieszkańców. To nie jest śledzenie burmistrza i jego rodziny, to po prostu jest nam mieszkańcom tej gminy należne, bo dostał mandat naszego zaufania i objął tą funkcję dzięki nam, więc powinien pełnić wobec nas wyborców służebną rolę – a naszą rolą jest patrzenie na jego poczynania i zwracanie uwagi na wszelkie zauważone nieprawidłowości, które śmiem twierdzić, miały miejsce w czasie całego jego urzędowania jako burmistrza tylko nie ujrzały światła dziennego poprzez zastosowane wszelkiego rodzaju manipulacje i krętactwa, co wynika z protokołu RIO.

 Po drugie gdyby „rządził” w sposób prawy, to zapewniam Cię, że nie byłoby w ogóle jakichkolwiek spraw, które byłyby opisywane z negatywnym wydźwiękiem.

Po trzecie wskaż chociaż jeden artykuł, który nie jest prawdziwy i nie potwierdzony faktami.

Zapewne wiesz, jak brzmi Rota, którą Burmistrz tylko wypowiedział, bo nie można tego nazwać ślubowaniem. Gdyby ślubował szczerze i tego ślubowania dotrzymywał, to również nie byłoby tych wszystkich niekorzystnych wyroków sądowych i na bazie potwierdzonych faktów również i artykułów ukazujących nieprawidłowości włodarzy naszej gminy, których jest bardzo dużo, a co wykazała niedawna kontrola RIO.

A poza tym burmistrz i jego rodzina  powinni być  uczciwymi i prawymi, więc co powiesz na fakt np. dopuszczenia potwierdzenia przez Burmistrza Nowego Wiśnicza nieprawdy, że w 2010 roku wystąpiły szkody powodziowe – których w sąsiedztwie nie było – w firmach jego syna i jego żony (które to na dodatek mieściły się w jednym budynku) dla pozyskania praktycznie bezzwrotnej pożyczki przyznawanej poszkodowanym w powodzi przedsiębiorcom. Żona burmistrza, jak zapewne również wiesz, jest nauczycielem, to jaki przykład daje uczniom?  Co powiesz na 13 zarzutów Prokuratury dla syna burmistrza. To jest dopiero obłuda. Gdzie jest honor?  To wstyd. Czyż więc należy dziwić się mnogości prokuratorskich zarzutów dla syna burmistrza? Czy możliwe jest, aby rodzice o nielegalnej działalności syna nic nie wiedzieli ?

A tak a propos  tych wszystkich pieniędzy wydanych na adwokatów i kancelarie prawne, na konieczne zwroty pieniędzy (zakup działki w Olchawie pod wykonanie rowu, nienależnie pozostawiane w gminie środki pochodzące z pobieranych opłat parkingowych), na koszty sądowe, odsetki od nieterminowo płaconych faktur za dostawy materiałów i wykonane na rzecz gminy usługi budowlane, a także wydatki na KS Szreniawa dla obcych zawodników i trenerów oraz przepłacone inwestycje jak np. szatnia w Starym Wiśniczu za 600 tyś. zł – potwierdzają tylko niektóre, z dużej liczby, przypadki niegospodarności i braku umiejętności  zarządzania Gminą oraz niecelowości wydawania pieniędzy publicznych np. przeznaczonych na przeciwdziałanie alkoholizmowi, a przekazanych w większości do klubu sportowego prawdopodobnie z przeznaczeniem  tylko na „wypłaty” dla III-cio ligowców Szreniawy (bo młodsi zawodnicy wywodzący się z naszej młodzieży nie dostali żadnej gratyfikacji).

Zastanówmy się, ile za te środki finansowe można by było wybudować dróg, wodociągów czy kanalizacji, zatrudniać nadal, a nie zwalniać ludzi z byłego ZRB, którzy zostali wraz ze swoimi rodzinami bez środków do życia.  Pieniądze z środków „alkoholowych” powinny być przeznaczone przede wszystkim dla przeciwdziałania patologiom w rodzinach borykających się z tym problemem chociażby np. na  zorganizowane kolonii dla dzieci, czy różnego rodzaju zajęć sportowych i edukacyjnych, aby im pomóc i okazać zainteresowanie.

O tym wszystkim wcześniej nie wiedzieliśmy, szanowaliśmy burmistrza licząc na jego zaangażowanie, bezinteresowność i oddanie gminie, co podkreślał wielokrotnie, że dla siebie nic nie robi tylko dla gminy. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Sprzeniewierzył się temu co ślubował. Dbał o własne interesy i dba tylko o to, aby utrzymać się jak najdłużej na „stołku”.

Nie patrzmy wobec tego na to biernie i nie mówmy „mnie to nie dotyczy” – to dotyczy nas wszystkich mieszkających w tej gminie i musimy doprowadzić do tego, aby więcej tacy ludzie nie sprawowali władzy w naszej gminie. Trzeba spowodować, aby nasza gmina była wzorem praworządności i przede wszystkim UCZCIWOŚCI w działaniu włodarzy. Co do referendum to jestem „za” lecz czy do przynajmniej większości mieszkańców naszej gminy dotarła informacja o tych wszystkich nieprawidłowościach i niegodziwości burmistrza wobec nas wyborców. Powodzenie tego przedsięwzięcia uzależnione jest od zrozumienia przez mieszkańców gminy szkodliwości jaką wyrządzają naszej społeczności obecni włodarze i podjęcia niezbędnych i koniecznych kroków dla zmiany tego stanu rzeczy. Ale potrzebne jest najpierw aby ta informacja dotarła również i drogą pozainternetową do tych mieszkańców, którzy nie korzystają z internetu oraz zrozumienie, że ta stwierdzona kontrolą RIO nieprawość i również nieudolność zarządzania przez burmistrza gminą podpierana przez 12 „ślepych” i posłusznych „wodzowi” radnych koalicyjnych jest ze wszech miar szkodliwa nie tylko dla naszego pokolenia, ale i dla przyszłości  naszej gminy i naszych dzieci. Pewnie wszyscy ci, którym zależy na rozwoju gminy, uczciwości i prawości w jej zarządzaniu sprostają potrzebie jak najszybszych zmian i wezmą czynny udział w koniecznych do osiągnięcia tego celu działaniach. Oby nas takich było jak najwięcej.